sobota, 29 września 2012

Część druga - Górskie Jezioro.



Moje myśli rozpłynęły się tak szybko jak woda wypełniła moje uszy. Niczego nie było. Wstrzymałam oddech i opadłam na dno. Przejmujące zimno przeszywało moje ciało na wskroś. Lubiłam to uczucie, dowód na to, że ciało jest nieodłączną częścią mnie. Wykonałam kilka żabek i leżałam chwilę na dnie.
Zaraz też pojawiło się pytanie: co ona tutaj robi? Byłam pewna, że nikt mnie nie śledzi, że jestem tutaj sama. W sumie mogłam się tego spodziewać, że tak łatwo mnie podeszła. Moja nieostrożność dała dowody na swoje istnienie. Nie będzie samotnego, wieczornego romansu z księżycem. Stoi tam?
Zaczęło brakować mi powietrza. Odbiłam się od kamieni i kilkoma ruchami rąk podniosłam się do poziomu wody. Trochę lękliwie postanowiłam się wynurzyć. Podpłynęłam nieco bardziej w stronę brzegu i wyprostowałam się. Całą piersią nabierałam powietrza. Potrząsnęłam głową, by mokre kosmyki odsunęły mi się z twarzy.
Ona stała tam, na brzegu. Już zdążyła zdjąć z siebie większość ubrań, czyżby chciała wskoczyć za mną? Przecież nic mi nie groziło. To tylko woda. Racja, może zimna i nieco niepewna, ale nie ma co panikować, byłam dobra w takich rzeczach. Patrzyłam na nią pytająco. To też pewnie dlatego z mych ust wydobyło się:
-Konstancja?
Wiedziałam, że to ona. Nie było innej osoby, którą mogłaby być ta kobieta stojąca na skrawku piasku. To też uśmiechnęłam się delikatnie i wyciągnęłam w jej stronę dłoń. Może się do mnie przyłączy? A może zechce bym wyszła. Serce waliło mi w piersi, to pewnie przez zimno, które powoli zaczynało mnie ogarniać. Jeśli się nie pochoruję, to będzie fart!
Przyglądałam się Jej w spokoju, opanowując oddechy. Na myśl mi nie przyszło, że mogłabym się wstydzić. Rozmyślałam raczej o tym co ona tutaj robi, dlaczego za mną wyszła. I miłe było, że zauważyła brak mojej obecności. Jest piękna. Chyba po raz pierwszy widziałam prawie nagie jej ciało całe. Świetna figura i te długie, falowane, czarne włosy. Nie była blada jak ja, a ciemne oczy teraz podejrzanie lśniły w tej ciemności.
Ruszyła w moją stronę. Kotka-przeszło mi przez myśl. Ruchy tak zgrabne. Kołysząc biodrami wcale nie rozchlapywała wody, przeciwnie, jezioro delikatnie osuwało się pod jej ruchami. Odczuła zimno, było widać to na jej skórze. Ujęła moją dłoń i przysunęła się do mnie bliżej. Poczułam jej piersi na swoim mostu, była nieco niższa ode mnie, niewiele.
-Jestem cała mokra-szepnęłam drżącym głosem. Bałam się zagłuszyć tą panującą dookoła ciszę. Przez chwilę miałam wrażenie, że to po prostu sen albo halucynacja, ale ona odezwała się również, nakazującym tonem.
-Przytul mnie-zażądała jak dziecko. Miała tupet, pojawia się znikąd i już mi rozkazuje. Spojrzałam na Nią. Pomimo tej bijącej od niej pewności twarz miała lekko czerwoną. Wstydziła się?
Wykonałam posłusznie żądanie. Czułam Ją na sobie. Jej ręce obejmujące mnie w tali, nos wbijający się w kark, w którym się ukryła. Jej serce waliło jeszcze bardziej niż moje, a może oba biły równie silnie? Nierównomierny rytm na mojej skórze. Moje czy Jej? Dłońmi przesunęłam bo jej plecach, przeszedł ją dreszcz. Rozpięłam szybko jej biustonosz, po cóż on jej teraz?
Objęłam Konstancję mocno, przyciskając nieco do siebie. Jej oddech sunął po moim karku. Było zimno a równocześnie gorąco.



*

Kobieta stojąca na skrawku piasku wpatrywała się w Tą na środku jeziora, na jej dłoń. Zastanawiała się, co powinna zrobić. Miała obawy. Prawdopodobnie to wszystko skończy się chorobą tej szalonej dziewczyny, której zachciało się kąpieli w jeziorze. Ten uśmiech nie znosił sprzeciwu, to było widać. 
Czarnowłosa nie miała wyboru, ruszyła w stronę M. Ujęła jej dłoń, była chłodna. Zbliżyła się jeszcze bardziej, niemal przylegając do niej całym ciałem. Było jej zimno, a Mae miała mokrą skórę. To samo stwierdzenie usłyszała zaraz z ust szaleńca kąpiącego się po nocach nie wiedzieć gdzie. Skoro już tutaj jestem, co za różnica?-pomyślała i rozkazała dziewczynie się przytulić.
Wyczuła, że tamta się chwilę waha, ale już po chwili poczuła zimne ręce na swoich, jeszcze ciepłych plecach. Konstancja przylgnęła do niej, głowę opierając na jej ramieniu. Czy kiedykolwiek to robiła? Ta chwila zadawała się trwać wiecznie, ostatnio widziała Mae kilka miesięcy temu, wtedy gdy całując się z Inną siedziała w Kawiarni. Chyba po tamtej akcji przestała się tam pojawiać… 
Było jej po prostu głupio. Wtedy i teraz. Sama nie rozumiała swojego postępowania. 
Serca obu kobiet biły mocno, z zima jak i podniecenia. Były tak blisko siebie, obie niemal nagie. Właśnie, Konstancja poczuła jak zgrabne ręce odpinają jej biustonosz. A później ich uścisk stał się jeszcze bardziej zwięzły. No tak, Mae potrafiła robić takie rzeczy. Szalona, ale troskliwa z niej kobieta, bez wątpienia. 
Czarnowłosa w końcu zdobyła się na podniesiecie głowy. Tamta wpatrywała się w nią ze spokojem, choć ona wiedziała, że wcale tak nie jest. Konstancja przesunęła dłonie po karku kobiety i ujęła jej twarz. Wpatrywała się w jasne oczy, które wyrażały teraz tak wiele. Pomyśleć, że kazała im tyle czekać. 
Zbliżyły się twarzami i już po chwili połączyć je pocałunek, delikatny, który zaraz też przerodził się w gorący i namiętny wyraz uczuć. Czarnowłosa poczuła jak Mae ciągnie ją na dół, nie było czasu na protest. Znalazły się pod wodą. Ich włosy splotły się ze sobą, ale nie przerwały pocałunku. Dopiero, gdy zaczęły odczuwać brak powietrza wynurzyły się i rozłączyły. Mae zaczęła się śmiać, Konstancja spojrzała na nią pogardliwie.
-Idiotka-powiedziała i również zaczęła się śmiać, czy spodziewała się takiej akcji? Na pewno nie.
 Ich ręce błądziły po sobie, badając skórę i wyczuwalne pod nią kości. Analizowały swoje mięśnie i twarze. To było tak samo szalone jak i głupie. A wszystko to widział tylko Księżyc, nikt więcej.



Mae & K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz