Moje myśli rozpłynęły się tak szybko jak woda wypełniła moje
uszy. Niczego nie było. Wstrzymałam oddech i opadłam na dno. Przejmujące zimno
przeszywało moje ciało na wskroś. Lubiłam to uczucie, dowód na to, że ciało
jest nieodłączną częścią mnie. Wykonałam kilka żabek i leżałam chwilę na dnie.
Zaraz też pojawiło się pytanie: co ona tutaj robi? Byłam
pewna, że nikt mnie nie śledzi, że jestem tutaj sama. W sumie mogłam się tego
spodziewać, że tak łatwo mnie podeszła. Moja nieostrożność dała dowody na swoje
istnienie. Nie będzie samotnego, wieczornego romansu z księżycem. Stoi tam?
Zaczęło brakować mi powietrza. Odbiłam się od kamieni i
kilkoma ruchami rąk podniosłam się do poziomu wody. Trochę lękliwie
postanowiłam się wynurzyć. Podpłynęłam nieco bardziej w stronę brzegu i
wyprostowałam się. Całą piersią nabierałam powietrza. Potrząsnęłam głową, by
mokre kosmyki odsunęły mi się z twarzy.
Ona stała tam, na brzegu. Już zdążyła zdjąć z siebie
większość ubrań, czyżby chciała wskoczyć za mną? Przecież nic mi nie groziło.
To tylko woda. Racja, może zimna i nieco niepewna, ale nie ma co panikować, byłam
dobra w takich rzeczach. Patrzyłam na nią pytająco. To też pewnie dlatego z
mych ust wydobyło się:
-Konstancja?
Wiedziałam, że to ona. Nie było innej osoby, którą mogłaby
być ta kobieta stojąca na skrawku piasku. To też uśmiechnęłam się delikatnie i wyciągnęłam
w jej stronę dłoń. Może się do mnie przyłączy? A może zechce bym wyszła. Serce
waliło mi w piersi, to pewnie przez zimno, które powoli zaczynało mnie
ogarniać. Jeśli się nie pochoruję, to będzie fart!
Przyglądałam się Jej w spokoju, opanowując oddechy. Na myśl
mi nie przyszło, że mogłabym się wstydzić. Rozmyślałam raczej o tym co ona
tutaj robi, dlaczego za mną wyszła. I miłe było, że zauważyła brak mojej
obecności. Jest piękna. Chyba po raz pierwszy widziałam prawie nagie jej ciało
całe. Świetna figura i te długie, falowane, czarne włosy. Nie była blada jak
ja, a ciemne oczy teraz podejrzanie lśniły w tej ciemności.
Ruszyła w moją stronę. Kotka-przeszło mi przez myśl. Ruchy
tak zgrabne. Kołysząc biodrami wcale nie rozchlapywała wody, przeciwnie, jezioro
delikatnie osuwało się pod jej ruchami. Odczuła zimno, było widać to na jej
skórze. Ujęła moją dłoń i przysunęła się do mnie bliżej. Poczułam jej piersi na
swoim mostu, była nieco niższa ode mnie, niewiele.
-Jestem cała mokra-szepnęłam drżącym głosem. Bałam się
zagłuszyć tą panującą dookoła ciszę. Przez chwilę miałam wrażenie, że to po
prostu sen albo halucynacja, ale ona odezwała się również, nakazującym tonem.
-Przytul mnie-zażądała jak dziecko. Miała tupet, pojawia się
znikąd i już mi rozkazuje. Spojrzałam na Nią. Pomimo tej bijącej od niej
pewności twarz miała lekko czerwoną. Wstydziła się?
Wykonałam posłusznie żądanie. Czułam Ją na sobie. Jej ręce
obejmujące mnie w tali, nos wbijający się w kark, w którym się ukryła. Jej
serce waliło jeszcze bardziej niż moje, a może oba biły równie silnie?
Nierównomierny rytm na mojej skórze. Moje czy Jej? Dłońmi przesunęłam bo jej
plecach, przeszedł ją dreszcz. Rozpięłam szybko jej biustonosz, po cóż on jej
teraz?
Objęłam Konstancję mocno, przyciskając nieco do siebie. Jej
oddech sunął po moim karku. Było zimno a równocześnie gorąco.
*
Kobieta stojąca na skrawku piasku wpatrywała się w Tą na
środku jeziora, na jej dłoń. Zastanawiała się, co powinna zrobić. Miała obawy.
Prawdopodobnie to wszystko skończy się chorobą tej szalonej dziewczyny, której
zachciało się kąpieli w jeziorze. Ten uśmiech nie znosił sprzeciwu, to było
widać.
Czarnowłosa nie miała wyboru, ruszyła w stronę M. Ujęła jej dłoń, była
chłodna. Zbliżyła się jeszcze bardziej, niemal przylegając do niej całym
ciałem. Było jej zimno, a Mae miała mokrą skórę. To samo stwierdzenie usłyszała
zaraz z ust szaleńca kąpiącego się po nocach nie wiedzieć gdzie. Skoro już
tutaj jestem, co za różnica?-pomyślała i rozkazała dziewczynie się przytulić.
Wyczuła, że tamta się chwilę waha, ale już po chwili poczuła zimne ręce na
swoich, jeszcze ciepłych plecach. Konstancja przylgnęła do niej, głowę
opierając na jej ramieniu. Czy kiedykolwiek to robiła? Ta chwila zadawała się
trwać wiecznie, ostatnio widziała Mae kilka miesięcy temu, wtedy gdy całując
się z Inną siedziała w Kawiarni. Chyba po tamtej akcji przestała się tam
pojawiać…
Było jej po prostu głupio. Wtedy i teraz. Sama nie rozumiała swojego postępowania.
Serca obu kobiet biły mocno, z zima jak i podniecenia. Były tak
blisko siebie, obie niemal nagie. Właśnie, Konstancja poczuła jak zgrabne ręce
odpinają jej biustonosz. A później ich uścisk stał się jeszcze bardziej
zwięzły. No tak, Mae potrafiła robić takie rzeczy. Szalona, ale troskliwa z
niej kobieta, bez wątpienia.
Czarnowłosa w końcu zdobyła się na podniesiecie
głowy. Tamta wpatrywała się w nią ze spokojem, choć ona wiedziała, że wcale tak
nie jest. Konstancja przesunęła dłonie po karku kobiety i ujęła jej twarz.
Wpatrywała się w jasne oczy, które wyrażały teraz tak wiele. Pomyśleć, że
kazała im tyle czekać.
Zbliżyły się twarzami i już po chwili połączyć je
pocałunek, delikatny, który zaraz też przerodził się w gorący i namiętny wyraz
uczuć. Czarnowłosa poczuła jak Mae ciągnie ją na dół, nie było czasu na
protest. Znalazły się pod wodą. Ich włosy splotły się ze sobą, ale nie
przerwały pocałunku. Dopiero, gdy zaczęły odczuwać brak powietrza wynurzyły się
i rozłączyły. Mae zaczęła się śmiać, Konstancja spojrzała na nią pogardliwie.
-Idiotka-powiedziała i również zaczęła się śmiać, czy
spodziewała się takiej akcji? Na pewno nie.
Ich ręce błądziły po sobie, badając skórę i wyczuwalne pod
nią kości. Analizowały swoje mięśnie i twarze. To było tak samo szalone jak i
głupie. A wszystko to widział tylko Księżyc, nikt więcej.
Mae & K


